piątek, 29 lipca 2016

Od Rose do Maksa

- Wymiotowała - wzruszył delikatnie ramionami.
W odpowiedzi spojrzałam na niego niepewnie. Po chwili jednak zwróciłam wzrok na mamę.
- Wymiotowała, tak? - zapytałam chłopaka - Dziwne, bo jakoś śladu nie ma i normalnie się zachowuje.
Zignorował moje pytanie i ruszył do swojego ojca. Przewróciłam oczami i poszłam w jego ślady. Usłyszałam trochę rozmowy dorosłych.
- ...Tak, na pewno się zgodzi - uśmiechnęła się mama i spojrzała ku mnie - no to co kochanie, jedziemy?
Przytaknęłam potwierdzająco głową.
- Ach, bym zapomniała. Chciałabyś, aby Maks do nas przyjechał? - i w tym momencie mnie zatkało.
W odpowiedzi uniosłam ręce w geście ,,nie wiem''.
Mama przewróciła oczami i ponownie wykrzywiła usta w ciepłym uśmiechu.
- To wygląda na to, że się zgadzasz! - wykrzyknął uradowany tata.
Westchnęłam i wsiadłam do samochodu, aby zająć się telefonem. Wrzuciłam zdjęcie na Snapchata mówiące, że wracamy do domu.
Osoby za szybą (mama, tata, tata Maksa i sam Maks) chwilę o czymś jeszcze rozmawiały. Nie zwracałam uwagi na to - nie interesowało mnie to.
Po chwili jednak Maks wsiada do samochodu. Przez jakiś czas miałam okazję popatrzeć na jego niebieskie tęczówki. Matko, jakie są piękne.
- Witaj znowu - powiedział zadowolony.
- Na ile przyjeżdżasz? - zapytałam miło.
- Nie wiem, skoro są wakacje to może na miesiąc?
- A co z ubraniami?
- Tata pojedzie do domu, w sumie to już się kieruje. Ja jadę z wami, a ubrania będą czekać - zaśmiał się.
- Ha ha, śmieszne - przewróciłam zabawnie oczami.
Nasze wygłupy przerwał tata.
- No, to w drogę! - wykrzyknął zadowolony.

Maks?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz